Zaloguj się Załóż konto
bham.pl Wiadomości Wielka Brytania „Umierał powoli na moich oczach” - zrozpaczona Polka opowiada o śmierci swojego dziecka
„Umierał powoli na moich oczach” - zrozpaczona Polka opowiada o śmierci swojego dziecka
   sledzik    Wykop    Gwar    Facebook   
Fot: Simon Lennon
Pięciodniowe dziecko zmarło w szpitalu w Coventry, ponieważ lekarze nie zauważyli u niego objawów sepsy.

Patrycja Majewska z Rugby urodziła małego Aleksandra 17 lutego 2016 roku. Dziecko miało uszkodzony mózg, ponieważ w czasie porodu doznało niedotlenienia. Pracownicy University Hospital Coventry zawiedli - nie podali właściwych leków oraz nie monitorowali bicia serca dziecka podczas porodu - podaje Birmingham Mail.

Po przyjściu na świat Aleksandra podłączono pod urządzenia podtrzymujące życie, ale po serii silnych drgawek, dziecko zmarło w wyniku krwotoku płucnego.

Śmierć chłopca przyczyniła się do wszczęcia wewnętrznego dochodzenia w szpitalu. Doprowadziło ono do wielu zmian, ale matka zmarłego postanowiła walczyć w sądzie, aby mieć pewność, że nikt nigdy nie przeżyje takiego koszmaru, jak ona.

Patrycja pierwszy raz przyjechała do placówki w Coventry 14 lutego po tym, jak w domu odeszły jej wody. Położne poinformowały ją, aby wróciła następnego dnia. Gdy kobieta zjawiła się w placówce nazajutrz po południu, podano jej leki wywołujące poród, jednak inne pilne przypadki sprawiły, że ciężarna znajdowała się na oddziale ogólnym.

Dopiero po kilku godzinach przeniesiono ją na położnictwo. Wtedy zauważono, że kobieta ma niepokojący poziom białych krwinek, a tętno jej dziecka jest bardzo niskie. Pięćdziesiąt godzin po podaniu leków wywołujących poród zdecydowano się przeprowadzić cesarskie cięcie, ale było już zbyt późno, aby uratować niemowlę.

Po urodzeniu dziecko od razu zabrano na oddział intensywnej opieki, ponieważ miało trudności z oddychaniem. Z zapisów akcji porodowej wynika, że chłopiec wydzielał intensywny zapach ze względu na infekcję.

Po silnych drgawkach wiedziano już, że nic nie da się zrobić, aby uratować życie Aleksandra. Chłopiec zmarł pięć dni później.
piątek, 19 stycznia 2018 08:05
 


Komentarze 

+3 #1 jendrekb 2018-01-19 22:28
to masakra angole to lenie niemuslá tylko kradná czyjás wiedze
RAZ MIALEM PRZEDZAWAL INACZEJ TEZ BRZWLAD PRAWEJ KOMORY MOZGU PRAWA STRONA TWAZY CZYLI SKURA POADALA I PRAWA REKA BYLA BEZWLADNA.
pojechalem do szpitala i przez 4 godziny nikt niezaiteresowal sie a po 4.30 powiedzalem im ze tolenie i siedza na internecie i plotami sie zajmuja zamiast praca anglia to bagno
nikomu z angliko niemozna zawiezyc zycia doroslemu a co dopiero dziecku

Czytaj poprzedni artykuł:
Historyczny dzień w parlamencie - pierwsza muzułmańska minister przemawiała w Izbie Gmin
  Czytaj następny artykuł:
Powołano pełnomocnika rządu ds. walki z samotnością