Strona 1 z 2

2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 01:37
przez Muzynekbambo
Poswiecilem 2 ,5 roku na milosc osoby ktora mieszka okolo 2000 km ode mnie , widywalem sie z nia co miesiac na kilka dni , staralem sie dzwonic codziennie , pisalem po 30 smsow dziennie i co ? koniec ... brak zrozumienia ... ciagle klotnie o nic ... proba naprawy konczyla sie jeszcze gorzej ... tyle staralem sie robic by tylko z nia wytrzymac kolejny dzien i co mam za to ? ... ehhhhh


Nie zdradzilem , ona tez nie ... poprostu koniec z braku zrozumienia ...

No i tak stalem sie znow wolny ...

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 06:46
przez Draco
nie pomyslales, ze po 2 latach juz warto cos z ta odlegloscia zrobic? dzieci tez chciales miec na odleglosc?

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 06:59
przez AdamBoltryk
Draco, to nie zawsze bywa takie proste...
MuzynekBambo - w pełni Cię rozumiem.

Pozdrawiam

re

PostNapisane: 2 gru 2010, 09:20
przez monique
A jak cię nie było i było jej źle to do poduszki miała się przytulać? Jak się kocha to można się bawić w odległości, ale ile? Pół roku? 2 lata osobno to jakiś żart. Uważam, że wóż albo przewóz. Albo jest się razem, albo nie. To samo z ludźmi tu wyjeżdżającymi. O ilu to już przypadkach słyszałam, że żona albo mąż w Polsce, a tutaj lub tam skoki w bok. Także niestety kolego, ale ja się tej dziewczynie nie dziwię.

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 10:05
przez adamirus
jestem tego zdania co monique
dla młodych ludzi 2lata życia praktycznie "osobno" to jednak trochę za długo ......

to wszystko co wymieniasz,smsy,telefony,wizyty co miesiąc,to jednak troche mało ......
niema codzienności,niema cieszenia się dniem codziennym,przytulenia w potrzebie,uśmiechu na dzień dobry i dowidzenia :wink:
niema wspólnych szaleństw i problemów - które nie omijają nikogo i choć przeszkadzają to jednak są i będą w naszym życiu .....

to samo tyczy się starszych ludzi,którzy też decydują się na rozłąke .....
niby doświadczenie,niby staż bycia razem,a jednak i tak uważam że nie powinno się żyć osobno

monique napisał(a):e żona albo mąż w Polsce, a tutaj lub tam skoki w bok.


otóż to :roll:

przykro mi .....

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 10:19
przez dorotajab
a ja nie wierze
tzn moze Ty byles wierny i chciales, inaczej pewnie bys tego nie pisal, ale ona ...
coz moze nie zdradzala, moze nikogo nie miala, ale cos gdzies sie dzialo. ktos sie krecil, gdzies ktos oczko puscil, jakis spacer- zobaczysz ani sie nie obejrzysz, a kobieta bedzie juz kogos inngeo- i ten ktos nie pojawi sie znikad, ten ktos juz jest. przykro mi ale wydaje mi sie ze tak to dziala.

kolega kiedys mi opowiedal ze roztal sie z miloscia zycia- zadnych zdrad "ona by nie umiala"
9 miesiecy pozniej okazalo sie ze jest w 6 miesiacy ciazy....

inny kolega mowil ze od jakiegos czasu nic innego tylko kluci sie z kobeita, ona zdecydowala sie na rozatnie, on niby tez bo jaki to mialo sens. potem sie dowiedzial ze miala kolege. nie mowie kochanka, ale kolege, ktory rozmawial, byl, wydawla sie rozumiec, w przeciwienstwie do tego z ktorym byla.

ja sama jak odchodzilam to tez staralam sie miec z kim rozmwiac. nie sypiac -jak by sie wam to wydawalo niezrozumile seks dla kobiety jest malo znaczacy w rozwalajacym sie zwiasku!- kobieta potrzebuje zrouzmienia i wsparcia.

raz jeden w zyciu nie marzylam o niczym jak o spokoju i wszytkim co antymeskie. ale to bylo wyrwanie sie z toksycznego zwiasku, wiec strach przed popadnieciem w cos podobnego jest wiekszy od checi nie bycia samej.

jezeli twoj zwiazek byl toksyczny to moze nie ma tam nikogo kto Ciebie zastapi, ale jezeli byla sielanka, a potem sie usralo z powodu odleglosci to cos mi tu nie gra.


to oczywiscie dziala w dwie strony. znam milion historii kiedy to mezczyzna niby nie mial nikogo, a potem wylazily tajemnice z podziemia- nie chce tu robic z nikogo ofiar albo tyranow- ludzie nie sa nieomylni i wszyscy mamy swoje za uszami- zycie !


masz piosnke na pocieszenie ;)

It's not war, just the end of love

http://www.youtube.com/watch?v=hRacII5WXpk

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 11:51
przez bogini8
Muzynekbambo napisał(a):Nie zdradzilem , ona tez nie ... poprostu koniec z braku zrozumienia ...

No i tak stalem sie znow wolny ...
_________________

z calym szacunkiem ale zwiazki na odloeglosc NIE ISTNIEJA. w koncu jednej czy drugiej stronie zabranie tej bliskosci na codzien..
2 lata to i tak dluuugooo... za dlugo..

[ Dodano: |2 Gru 2010|, o 11:53 ]
adamirus napisał(a):jestem tego zdania co monique
dla młodych ludzi 2lata życia praktycznie "osobno" to jednak trochę za długo ......

to wszystko co wymieniasz,smsy,telefony,wizyty co miesiąc,to jednak troche mało ......
niema codzienności,niema cieszenia się dniem codziennym,przytulenia w potrzebie,uśmiechu na dzień dobry i dowidzenia
niema wspólnych szaleństw i problemów - które nie omijają nikogo i choć przeszkadzają to jednak są i będą w naszym życiu .....

to samo tyczy się starszych ludzi,którzy też decydują się na rozłąke .....
niby doświadczenie,niby staż bycia razem,a jednak i tak uważam że nie powinno się żyć osobno
potwierdzam

[ Dodano: |2 Gru 2010|, o 11:57 ]
pozatym ludzie to zwierzeta stadne i na odleglosc sie po prostu nie da... wiec jesli jest ktos obok z kim ozna na codzien dzielic swoje troski to napewno z tego skorzystala..nie mowie nawet o seksie chodzi o bliskosc.. przytulenie uscisk dloni ;]

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 12:29
przez dorotajab
bogini8 napisał(a):

pozatym ludzie to zwierzeta stadne i na odleglosc sie po prostu nie da... wiec jesli jest ktos obok z kim ozna na codzien dzielic swoje troski to napewno z tego skorzystala..nie mowie nawet o seksie chodzi o bliskosc.. przytulenie uscisk dloni ;]



dokladnie

a skoro tak kochasz to moze warto sie spakowac i powalczyc o ta jedyna co?

to zalezy co jest w zyciu najwazniejsze????

za mna kiedys chlopak przyjechal do uk- zylismy na odleglosc prawie dwa lata. potem zylismy tu, bylo mu bardzo ciezko, nie podobalo mu sie zycie w uk, ale lubil mnie i jakos probowal. nie udalo sie, ale przynajmniej wiemy dlaczego...albo i nie :)
ale przynajmniej probowalismy

czekanie musi miec swoj koniec, jak nie ma perspektyw to sie ich szuka gdzie indziej- czasem podswiadomie.

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 15:10
przez samotny
Związek to jest bliskość, bliskość nie liczona na kilometry. Nie jesteś chłopie osamotniony w swoich problemach i nie jesteś wyjątkiem . Tylko nie pisz proszę że zrobiłeś wszystko, bo w tym przypadku wszystkość oznacza zminimalizowanie odległości a ty tego nie zrobiłeś. Trzeba docenić miłość i ją pielęgnować a tego telefony nie zastąpią. Powodzenia.

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 17:07
przez agg
zgadzam sie z wszystki co zostalo tu napisane! nie ma zwiazkow na odleglosc...
zwiazek to bycie razem. wy zyliscie osobno.

wspolczuje bolu...

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 18:23
przez Muzynekbambo
Parodia ... znawcy ... kazdy ma jakies zdanie , szanuje , ale nie wiecie jaka byla sytuacja , kazdy doradza ,ze to ,ze tamto ... ehhhhhhhhhhhhh ... szkoda slow ... ona nikogo nie ma ... ja to zakonczylem ... nie mogla przyjechac bo ma studia na dwoch kierunkach w Warszawie i Gdansku ... Jak mozecie mowic ,ze zwiazki na odleglosc nie maja racji bytu jak wytrzymalismy ze soba 2 , 5 roku ... brak zrozumienia ... to cos innego niz zdrada ... ja ten post napisalem zeby podzielic sie problemem a wy mi piszecie co ona robila zle itp. skad to wiecie ? a to ile sie widzielismy nie znaczy jak bardzo ja kochalem ... kazdy dzien po miesiacu rozlaki byl jak ten pierwszy ... a co do tych par ktore mieszkaja razem od lat i sie rozchodza bo sie nie rozumieja ? heh ... czasem trzeba do niektorych tematow podchodzic optymistycznie :D ja wyciagnalem duzo lekcji z tego zwiazku , naczuczylem sie zaufania !

[ Dodano: |2 Gru 2010|, o 18:25 ]
A to ze nie pojechalem do niej ... to przeciez jestem dorosly i moja decyzje podjalem ... ja sie nie zale ...i nie chce do niej wrocic ... uwazam ze tak dla nas jest lepiej ...

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 18:53
przez bogini8
Muzynekbambo napisał(a):Jak mozecie mowic ,ze zwiazki na odleglosc nie maja racji bytu jak wytrzymalismy ze soba 2 , 5 roku ... brak zrozumienia ... to cos innego niz zdrada

,,WYTRZYMALISMY dobrze powiedziale. wlasnie z tego czy innego powodu to sie rozpadlo...jakby zwiazki na odleglosc mialy racje bytu to DALEJ bylibyscie szczesliwa kochajaca sie para,narzeczenstwem czy malzenstwem na odleglosc..wiec cos tu jednak bylo nie tak prawda?
Muzynekbambo napisał(a):uwazam ze tak dla nas jest lepiej ...
tez tak uwazam, przykro mi

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 19:30
przez dorotajab
Muzynekbambo napisał(a):Parodia ... znawcy ... kazdy ma jakies zdanie , szanuje , ale nie wiecie jaka byla sytuacja , kazdy doradza ,ze to ,ze tamto ... ehhhhhhhhhhhhh ...



musisz sie liczyc z tym ze jak piszesz na forum swoja historie to sie tlumy zwala i bede na ten temat debatowac. prawie kazda osoba napisala ze jest jej przykro z waszego powodu dodajac jakie jest ich zdanie na ten temat- tak to juz jest... na forum.


Muzynekbambo napisał(a): ja ten post napisalem zeby podzielic sie problemem a wy mi piszecie co ona robila zle itp. skad to wiecie ?



nie wszyscy napisali, tylko ja i nie o nie tej akurat dziewczynie tylko wyrazilam moje zdanie na temat takich historii. jezeli twoja jest inna to dobrze. bardzo mi przykro ze sie wam nie udalo- tak jak mowilam: it's not war, just the end of love ;)


Muzynekbambo napisał(a):kazdy dzien po miesiacu rozlaki byl jak ten pierwszy ... a co do tych par ktore mieszkaja razem od lat i sie rozchodza bo sie nie rozumieja ? heh ... czasem trzeba do niektorych tematow podchodzic optymistycznie :D ja wyciagnalem duzo lekcji z tego zwiazku , naczuczylem sie zaufania !


no i pieknie. milosc na odleglosc czasem sprawia ze uczucie jest intensywniejsze... ach te meile, te wyznania, te godziny na telefonie. czasem takie pary wiecej ze soba rozmawiaja i o sobie wiedza niz te co zyja pod jednym dachem, spia w jednym lozku, myja zeby w tej samej umywalce... poplynelma troche :mrgreen:

ale tej rozlaki musi byc kiedys kres... nie ma to trzeba cos z tym zrobic

Muzynekbambo napisał(a):A to ze nie pojechalem do niej ... to przeciez jestem dorosly i moja decyzje podjalem ... ja sie nie zale ...i nie chce do niej wrocic ... uwazam ze tak dla nas jest lepiej ...


no walsnie... tak chyba jest lepiej

wpadnij na jakies spotkanie forum, od razu odzyjesz ;)

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 20:00
przez adamirus
a gdzie w mojej wypowiedzi jest ocena TEJ kobiety ??

Muzynekbambo napisał(a):ja sie nie zale ...i nie chce do niej wrocic ... uwazam ze tak dla nas jest lepiej ...


no ale jak się nie żalisz,skoro założyłeś ten wątek ?
to co to jest .....próba zwrócenia na siebie uwagi jaki dobry i wierny potrafisz być ?
bo nie rozumiem :roll:

jeśli to nie żal kierował tobą to co w takim razie robi ten wątek na forum ?

Muzynekbambo napisał(a):Jak mozecie mowic ,ze zwiazki na odleglosc nie maja racji bytu jak wytrzymalismy ze soba 2 , 5 roku



no bo właśnie nie mają
skoro się rozeszliście :wink:

gdyby miały,bylibyście dalej razem - mimo dzielących was kilometrów.

[ Dodano: |2 Gru 2010|, o 20:02 ]
dorotajab napisał(a):milosc na odleglosc czasem sprawia ze uczucie jest intensywniejsze... ach te meile, te wyznania, te godziny na telefonie. czasem takie pary wiecej ze soba rozmawiaja i o sobie wiedza niz te co zyja pod jednym dachem, spia w jednym lozku, myja zeby w tej samej umywalce... poplynelma troche :mrgreen:

ale tej rozlaki musi byc kiedys kres... nie ma to trzeba cos z tym zrobic


ale też jak przychodzi moment w którym już zaczynają codzienność razem
to nie potrafią się odnaleźć
bo nagle okazuje się że mają różne przyzwyczajenia i nawyki :wink:

a wiadomo,jak się ktoś spotyka żadko,sporadycznie,raz w miesiącu na pare dni
to szkoda czasu na kłótnie rutyne i nude
tego niema
a w codziennym życiu
choćby niewiem jaka miłość była - to to wszystko przyjdzie ;)

Re: 2 i pol roku z kobieta na odleglosc .... i koniec ...

PostNapisane: 2 gru 2010, 21:48
przez adam_dol
Chlopie wspolczuje ci.... Sam dostalem po dupie od zycia. Tak ze nie jedno z nas podziekowalo by za wspolprace. Osobiscie troszke zgodze sie z twa wypowiedzia ze ci pocisnieto na cacy... Ale piszac na takim forom [ co sam;) niegdys zrobilem ] musisz sie liczyc z lekka krytyka. Ludzie odpisujac Ci okazuja wlasne doswiadczenia i przelewaja uczucia w slowa....
Moja rada skoro Cie to meczy i chcial bys... myslisz.... zbiez te wszystkie nasze bzdury do kupy a moze znajdziesz sposob aby ja odzyskac.
Jezeli jednak wolisz zapomniec, znalezc sposob aby bylo ci na sercu lzej . Taka sama odpowiedz przeczytaj raz jeszcze to wszystko i cos moze ci pomoze.
Ale wiem po sobie samym uwiez na pewne pytania lepiej nie znac odpowiedzi- bo moga Cie zniszczyc...

Pozdroooo i powodzonka....