Zaloguj się Załóż konto

Ryanair zlikwiduje kolejne opłaty? Sąd uznał 5 z nich za bezprawne

Ryanair zlikwiduje kolejne opłaty? Sąd uznał 5 z nich za bezprawne

Sąd w Austrii uznał 14 klauzul w tym 5 dodatkowych opłat Ryanaira za bezprawne. Wśród nich są opłaty sięgające od 15 do 100 euro.

Ryanair od lat przyciąga pasażerów bardzo niskimi cenami biletów, ale równie często budzi emocje dodatkowymi opłatami.

Model taniego przewoźnika opiera się na tym, że podstawowa taryfa obejmuje niewiele, a za wiele usług pasażer musi dopłacić osobno.

Teraz jednak część tych zasad została zakwestionowana przez sąd najwyższy w Austrii.

Sprawa jest poważna, bo dotyczy nie pojedynczego zapisu, ale aż 14 klauzul w regulaminie linii. Austriackie stowarzyszenie konsumenckie VKI zaskarżyło warunki przewoźnika, a sąd uznał, że niektóre z nich są niezgodne z prawem. Ryanair ma trzy miesiące na zaprzestanie stosowania zakwestionowanych zapisów w Austrii.

Sąd zakwestionował opłaty Ryanaira

Najwięcej uwagi przyciągnęła opłata za odprawę na lotnisku. Ryanair pobiera za nią 55 euro, jeśli pasażer nie odprawi się wcześniej online. To jedna z najbardziej znanych i najbardziej krytykowanych opłat w cenniku irlandzkiego przewoźnika.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Sąd uznał za problematyczne również inne opłaty stosowane przez linię. Wśród nich znalazła się opłata 15 euro za kartę pokładową, 25 euro za podróż niemowlęcia, 70 euro za ponadwymiarowy bagaż podręczny oraz 100 euro za zmianę rezerwacji w przypadku spóźnienia się na lot.

Według decyzji austriackiego sądu zapisy te są nieuczciwe i niewystarczająco przejrzyste. To ważne rozstrzygnięcie, bo dotyka samego sposobu, w jaki Ryanair od lat buduje swoje ceny: tani bilet na początku, a później dopłaty za dodatkowe elementy podróży.


Dlaczego sąd uznał te zapisy za bezprawne

Sprawa opiera się na austriackim kodeksie cywilnym, a dokładnie na paragrafie 879 ust. 3 ABGB. Przepis dotyczy ogólnych warunków umów oraz standardowych formularzy stosowanych przez firmy wobec klientów.

W tłumaczeniu na język polski przepis mówi, że „postanowienie umowne zawarte w ogólnych warunkach handlowych lub standardowych formularzach, które nie określa jednego z głównych obowiązków stron, jest nieważne, jeśli biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, stawia jedną stronę w rażąco niekorzystnej sytuacji”.

Właśnie ten argument był kluczowy w sporze z Ryanairem. Chodziło nie tylko o sam fakt pobierania opłat, ale o to, czy warunki są dla pasażera uczciwe, jasne i proporcjonalne.

Pasażerowie mogą domagać się zwrotu, ale Ryanair się z tym nie zgadza

Austriacka organizacja konsumencka VKI twierdzi, że osoby, które w przeszłości zapłaciły zakwestionowane opłaty, mają prawo domagać się zwrotu pieniędzy. To może oznaczać kolejną odsłonę sporu, bo Ryanair odrzuca takie stanowisko.

Na razie wiadomo, że linia ma dostosować swoje zasady dla austriackich konsumentów w ciągu trzech miesięcy. Nie oznacza to jednak automatycznie, że pasażerowie w całej Europie od razu przestaną płacić podobne opłaty. Decyzja dotyczy Austrii, ale może być uważnie obserwowana przez regulatorów i organizacje konsumenckie w innych krajach.


Dla pasażerów najważniejsze jest to, że sąd nie zakwestionował jedynie drobnego zapisu w regulaminie. Chodzi o opłaty, które w praktyce mogą znacząco podnieść koszt podróży, szczególnie gdy ktoś nie zna zasad linii albo nie dopilnuje odprawy online.

To może być większy problem dla modelu tanich linii

Ryanair jest jedną z najczęściej wybieranych linii lotniczych w Europie. Przewoźnik ma opinię firmy, która oferuje bardzo tanie połączenia, ale jednocześnie rygorystycznie egzekwuje własne zasady dotyczące odprawy, bagażu czy zmian w rezerwacji.

Zobacz też:


Decyzja sądu w Austrii może postawić linię przed trudnym wyborem. Jednym rozwiązaniem byłoby zmienienie zasad tylko dla lotów do i z Austrii. Innym — szersza korekta polityki opłat, która oznaczałaby dużą zmianę w dotychczasowym modelu sprzedaży biletów.

Teoretycznie Ryanair mógłby też ograniczyć działalność w Austrii, choć byłby to ruch skrajny i politycznie głośny. Przewoźnik znany jest z twardego podejścia do regulatorów, dlatego dalszy spór wokół tej decyzji wydaje się bardzo możliwy.


Unia Europejska też przygląda się cenom biletów lotniczych

Sprawa z Austrii nakłada się na szerszą dyskusję w Europie o tym, jak linie lotnicze pokazują ceny biletów. W Unii Europejskiej trwają prace nad zasadami, które mogą zmienić sposób reklamowania taryf, zwłaszcza w kontekście bagażu podręcznego.

Jeśli nowe regulacje pójdą w kierunku obowiązkowego uwzględniania większej liczby usług w cenie prezentowanej pasażerowi, może to uderzyć przede wszystkim w przewoźników opartych na bardzo niskiej cenie bazowej. Ryanair od lat broni tego modelu, argumentując, że pasażer płaci tylko za to, czego naprawdę potrzebuje.

Dla jednych to uczciwe i przejrzyste rozwiązanie, bo pozwala kupić tani bilet bez zbędnych dodatków. Dla innych to system, w którym końcowa cena podróży potrafi mocno różnić się od tej, którą pasażer widzi na początku rezerwacji.


Co dokładnie zakwestionowano w Austrii

Wśród opłat wymienionych w sprawie znalazły się przede wszystkim koszty, które pasażerowie mogą ponieść już po zakupie biletu. To właśnie one stały się przedmiotem sporu przed austriackim sądem.
  • 55 euro za odprawę na lotnisku.
  • 15 euro za wydrukowanie lub uzyskanie karty pokładowej.
  • 25 euro opłaty za niemowlę.
  • 70 euro za ponadwymiarowy bagaż podręczny.
  • 100 euro za zmianę rezerwacji po spóźnieniu się na lot.
Dla wielu pasażerów takie kwoty mogą być wyższe niż sam bilet kupiony w promocji. I właśnie dlatego wyrok w Austrii może mieć znaczenie większe niż tylko lokalny spór między organizacją konsumencką a linią lotniczą.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj następny artykuł:
Wielką Brytanię czeka 10-dniowa fala upałów z temperaturami osiągającymi 32°C