Zaloguj się Załóż konto

Wielka Brytania: Poparcie dla powrotu do Unii Europejskiej najwyższe od referendum w sprawie Brexitu

Wielka Brytania: Poparcie dla powrotu do Unii Europejskiej najwyższe od referendum w sprawie Brexitu

61 proc. Brytyjczyków deklaruje dziś poparcie dla ponownego wejścia do UE. Jednak wynik ewentualnego referendum wciąż nie byłby przesądzony.

Dziesięć lat po referendum w sprawie Brexitu nastroje społeczne w Wielkiej Brytanii wyraźnie różnią się od tych z 2016 roku.

Najnowsze dane pokazują rekordowe poparcie dla ponownego członkostwa kraju w Unii Europejskiej - podaje The Independent.

Profesor Sir John Curtice, jeden z najbardziej znanych brytyjskich ekspertów zajmujących się badaniem opinii publicznej, zwraca jednak uwagę, że same wyniki sondaży nie oznaczają jeszcze, że kolejne referendum zakończyłoby się powrotem do UE.

Jego zdaniem wiele zależałoby od tego, w jaki sposób zostałaby przeprowadzona kampania i jakie warunki ponownego członkostwa przedstawiono by wyborcom. Istotne pozostają również obawy dotyczące euro oraz strefy Schengen.

Co ciekawe, za zmianą sondaży nie stoi przede wszystkim masowa zmiana zdania wśród osób, które głosowały dziesięć lat temu. Duże znaczenie mają zmiany demograficzne i pojawienie się milionów nowych wyborców.

61 proc. Brytyjczyków zagłosowałoby za ponownym wejściem do UE

W rozmowie z „The Independent” Sir John Curtice powiedział, że obecnie 61 proc. Brytyjczyków deklaruje, iż w przypadku referendum zagłosowałoby za ponownym przystąpieniem Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Pozostanie poza wspólnotą popiera 39 proc. ankietowanych.

Jak zaznaczył ekspert, jest to najwyższy poziom poparcia od referendum przeprowadzonego w 2016 roku, jeśli brać pod uwagę średnią utrzymującą się przez dłuższy okres.

„To najwyższy wynik, jaki odnotowano jako średnią w jakimkolwiek dłuższym okresie, sięgając aż do 2016 roku” – powiedział Sir John.

Sondaże pokazują więc zdecydowaną przewagę zwolenników ponownego członkostwa. Ekspert przestrzega jednak przed prostym wnioskiem, że większość osób głosujących za Brexitem uznała swoją wcześniejszą decyzję za błąd.

Większość wyborców z 2016 roku nie zmieniła zdania

Według Sir Johna większość osób uczestniczących w referendum w 2016 roku nadal pozostaje przy swoim wcześniejszym stanowisku.

Tylko około 18 proc. osób, które głosowały za wyjściem z Unii Europejskiej, deklaruje obecnie, że zagłosowałoby za ponownym członkostwem. Jednocześnie 11 proc. dawnych zwolenników pozostania w UE zagłosowałoby dziś za pozostaniem poza wspólnotą.


Jednym z najważniejszych powodów zmiany ogólnego wyniku jest natomiast pojawienie się nowego pokolenia wyborców. Od referendum minęło już dziesięć lat, dlatego osoby, które w 2016 roku były zbyt młode, aby zagłosować, mają obecnie prawa wyborcze.

Sir John podkreślił, że ta grupa jest „bardzo zdecydowanie za ponownym przystąpieniem” do Unii Europejskiej.

Znaczenie mają również naturalne zmiany demograficzne. Część starszych wyborców, wśród których poparcie dla Brexitu było większe, zmarła, natomiast osoby, które w 2016 roku mogły głosować, ale nie uczestniczyły w referendum, są według sondaży bardziej przychylne ponownemu członkostwu.

Zapytany, czy obecny trend może być kontynuowany, Sir John odpowiedział: „Przy pozostałych warunkach bez zmian – tak”.

Zmiana nastąpiła mimo niewielkiego zaangażowania polityków

Zdaniem eksperta szczególnie interesujące jest to, że poparcie dla ponownego wejścia do UE wzrosło bez dużej kampanii prowadzonej przez najważniejsze brytyjskie partie.

Przed 2024 rokiem temat ponownego przystąpienia Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej był rzadko poruszany przez największe partie polityczne. Za powrotem do UE opowiadali się głównie Zieloni oraz proeuropejskie partie ze Szkocji i Walii. Nawet Liberalni Demokraci nie popierali wówczas otwarcie takiego rozwiązania.

„Opinia publiczna zmieniła się dość znacząco, częściowo z powodów demograficznych” – powiedział Sir John.

Jego zdaniem oznacza to, że rozpoczęcie aktywnej kampanii politycznej mogłoby jeszcze bardziej zmienić obecne proporcje.

Ekspert stwierdził, że skoro wyborcy przesunęli się w kierunku ponownego członkostwa pomimo niewielkich sygnałów ze strony liderów politycznych, przedstawienie przekonujących argumentów mogłoby „przesunąć wskazówkę nieco dalej” w tym kierunku.

Zobacz też:


Wynik kolejnego referendum nadal mógłby być bardzo wyrównany

Rekordowe 61 proc. poparcia nie oznacza jednak, że wynik potencjalnego referendum byłby przesądzony. Sir John zwrócił uwagę na kwestie, które podczas rzeczywistej kampanii mogłyby ponownie podzielić wyborców.

Jedną z nich są warunki ewentualnego powrotu Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Część społeczeństwa obawia się między innymi tego, czy kraj musiałby przyjąć euro albo przystąpić do strefy Schengen.

Według eksperta strona opowiadająca się za powrotem do UE zaczynałaby ewentualną kampanię ze znacznie lepszej pozycji niż zwolennicy pozostania przed referendum w 2016 roku.


Nie gwarantowałoby to jednak zwycięstwa. Sir John ocenił, że nadal byłaby to polityczna batalia, którą można wygrać lub przegrać w zależności od sposobu przedstawienia całej kwestii wyborcom.

„To wciąż argument, który trzeba będzie wygrać i który nadal można przegrać, jeśli nie wygra się sporu o sposób jego przedstawienia” – powiedział.

Relacje Wielkiej Brytanii z UE mogą ponownie znaleźć się w centrum debaty

Sir John odniósł się również do podejścia obecnych władz do relacji z Europą. Jego zdaniem rząd nie może ograniczać się do wprowadzania zmian bez dokładnego tłumaczenia społeczeństwu, dlaczego są one potrzebne.

W dalszej części 2026 roku oczekiwany jest kolejny szczyt Wielka Brytania–UE. Według informacji przytoczonych w materiale rozmowy mają obejmować między innymi porozumienie dotyczące eksportu żywności i napojów oraz mobilności młodych ludzi.

Sir John uważa, że brak aktywnego przedstawiania społeczeństwu argumentów za zmianami może utrudnić późniejsze uzyskanie dla nich poparcia.

„W pewnym momencie, jeśli jesteś rządem i decydujesz się coś zmienić, musisz być gotowy tego bronić” – powiedział.

Ostrzegł jednocześnie, że jeżeli rząd nie będzie bronił swojego stanowiska, przeciwnicy zacieśniania relacji z UE mogą przedstawiać takie działania jako brak poszanowania wyniku referendum z 2016 roku.

Zdaniem Sir Johna właśnie sposób prowadzenia tej debaty może mieć kluczowe znaczenie, jeśli kwestia ponownego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej rzeczywiście wróci kiedyś pod głosowanie.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj następny artykuł:
Wielka Brytania: Emeryci mogą dostać 515 GBP podwyżki. Ile zabierze im HMRC?