Wiadomości
Poundland na krawędzi upadku w Wielkiej Brytanii. Założyciel ostrzega przed utratą 30 tys. miejsc pracy
Poundland walczy o przetrwanie w Wielkiej Brytanii. Założyciel sieci ostrzega, że skutki jej upadku odczują pracownicy, dostawcy i podatnicy.
Problemy Poundland grożą utratą pracy tysiącom osób w Wielkiej Brytanii.
Sieć dyskontów złożyła w tym tygodniu zawiadomienie o zamiarze powołania zarządców w ramach procedury administration.
Bezpośrednio zagrożonych jest ponad 12 tys. miejsc pracy oraz około 600 sklepów.
Steve Smith, założyciel firmy, ostrzega jednak, że konsekwencje jej ewentualnego upadku sięgną znacznie dalej.
Według niego po uwzględnieniu dostawców liczba osób, które stracą zatrudnienie, wzrośnie nawet do 30 tys.
Wciąż trwają poszukiwania rozwiązania, które pozwoli uratować przedsiębiorstwo przed kluczowym okresem zakupów świątecznych.
Założyciel Poundland ostrzega przed skutkami dla dostawców
Złożenie zawiadomienia o zamiarze powołania zarządców nie oznacza jeszcze zamknięcia wszystkich sklepów. To krok w kierunku objęcia przedsiębiorstwa procedurą administration, której celem jest ratowanie biznesu.Dla dostawców sytuacja sieci stanowi jednak poważne zagrożenie. Jeżeli Poundland wejdzie w tę procedurę na kilka tygodni przed najważniejszym okresem handlowym w roku, współpracujące z nim firmy będą narażone na znaczne straty finansowe.
Smith wskazuje, że problemy dyskontu przełożą się na zatrudnienie także poza samą siecią. W jego ocenie rachunek za upadek firmy poniosą również podatnicy.
„Jeśli Poundland zostanie zamknięty, będzie to kosztować podatników miliardy funtów, ponieważ nawet 30 tys. osób zostanie bez pracy” – napisał w mediach społecznościowych.
Podana przez niego liczba obejmuje przewidywane skutki dla firm współpracujących z Poundland. Nie jest to liczba osób zatrudnionych bezpośrednio w sklepach i pozostałych częściach przedsiębiorstwa.
Steve Smith twierdzi, że chciał odkupić sieć
Założyciel Poundland nie jest już właścicielem firmy. Ostatnie posiadane w niej udziały sprzedał w 2006 roku, ale teraz twierdzi, że od miesięcy próbował doprowadzić do jej odkupienia.Według Smitha obecny właściciel, Gordon Brothers, odmówił podjęcia z nim negocjacji. Przedsiębiorca utrzymuje również, że dysponował finansowaniem wystarczającym do przejęcia całej sieci przy jej obecnej wycenie wynoszącej 30 mln GBP.
Inną wersję przedstawia osoba związana z Gordon Brothers, na którą powołał się „The Telegraph”. Według niej firma nie otrzymała od Smitha żadnej formalnej korespondencji w tej sprawie.
Deklaracje założyciela oraz stanowisko otoczenia obecnego właściciela pozostają więc rozbieżne. Na razie nie ma informacji o uzgodnionym porozumieniu dotyczącym powrotu sieci w ręce Smitha.
Nowa propozycja ratunkowa dla Poundland
Nadzieję na uratowanie przedsiębiorstwa przyniosło ponowne zainteresowanie ze strony Martin Property Group. Firma z Irlandii Północnej, która już wcześniej ubiegała się o przejęcie Poundland, w czwartek skontaktowała się z siecią w sprawie potencjalnej transakcji.Jak podało Sky News, grupa ponownie potwierdziła dwie odrębne oferty. Według informatorów przewidują one spłatę całości lub części wielomilionowej pożyczki udziałowca związanej z Gordon Brothers.
Zobacz też:
Taka transakcja pomogłaby uratować tysiące miejsc pracy i około 600 sklepów. Samo zgłoszenie zainteresowania nie przesądza jednak o zawarciu umowy ani o ostatecznym kształcie planu ratunkowego.
Czas ma duże znaczenie, ponieważ sieć znalazła się w kryzysie tuż przed okresem świątecznym. To właśnie wtedy handel detaliczny liczy na szczególnie intensywne zakupy.
Część sklepów może trafić do konkurencji
Jednym z rozpatrywanych scenariuszy jest również podział biznesu i sprzedaż części placówek innym sieciom. Wśród potencjalnych nabywców wymieniane są B&M, Iceland oraz Aldi.Przejęcie wybranych lokalizacji nie oznaczałoby jednak zachowania całego Poundland. Nawet przy takim rozwiązaniu tysiące pracowników nadal byłyby zagrożone zwolnieniem na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem.
Premier Andy Burnham zadeklarował gotowość udzielenia wsparcia pracownikom, jeżeli firma upadnie. Nie przedstawiono jednak szczegółów tej pomocy.
Poundland powstał w 1990 roku i zdobył popularność dzięki prostej zasadzie: każdy produkt kosztował dokładnie jednego funta. Z czasem sieć zrezygnowała z tego limitu, zachowując ofertę opartą na niskich cenach.
Obecnie około 600 sklepów obsługuje mniej więcej sześć milionów klientów tygodniowo. Gdyby nie udało się uratować przedsiębiorstwa, jego upadek należałby do największych w ostatnim czasie na brytyjskich ulicach handlowych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
| Czytaj następny artykuł: Wielka Brytania powinna wrócić do Unii Europejskiej. Rachel Reeves zabrała głos |



