Zaloguj się Załóż konto

Kolejki nawet na 90 samochodów na stacjach paliw w Wielkiej Brytanii. Kierowcy obawiają się wzrostu cen

Kolejki nawet na 90 samochodów na stacjach paliw w Wielkiej Brytanii. Kierowcy obawiają się wzrostu cen

Na niektórych stacjach w Londynie ustawiają się dziesiątki kierowców. Obawy dotyczą możliwego wzrostu cen paliwa po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Na jednej ze stacji paliw w północnym Londynie kierowcy ustawili się w kolejce liczącej niemal 100 samochodów.

Według relacji lokalnych mediów część osób czekała ponad godzinę, aby zatankować samochód.

Sytuacja ma związek z rosnącymi obawami o globalne dostawy ropy naftowej po gwałtownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie - podaje Metro.

W ostatnich dniach wiele firm transportowych zdecydowało się wstrzymać rejsy przez strategiczną Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około 20 procent światowych dostaw ropy i gazu.

Niepokój kierowców sprawił, że na niektórych stacjach w Wielkiej Brytanii zaczęły pojawiać się długie kolejki, mimo że eksperci podkreślają, iż obecnie nie ma oznak niedoboru paliwa w kraju.

Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na rynek ropy

Napięcie w regionie wzrosło po serii ataków związanych z operacją militarną określaną jako „Operation Epic Fury”. W jej wyniku zginął najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei.

W odpowiedzi Iran przeprowadził ataki rakietowe na cele w regionie, w tym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Bahrajnie i Katarze.

Do kolejnego incydentu doszło w niedzielę rano w Cieśninie Ormuz, gdzie dwa statki zostały trafione pociskami, a jeden z nich stanął w ogniu. Czterech marynarzy zostało rannych.

W związku z zagrożeniem wiele firm żeglugowych zdecydowało się zawiesić rejsy przez ten strategiczny szlak transportowy, który odpowiada za jedną piątą światowego handlu ropą.

Eksperci ostrzegają, że długotrwałe zakłócenia w tym regionie mogą mieć poważne skutki dla światowych rynków energii.

Ceny ropy gwałtownie rosną

Po eskalacji konfliktu ceny ropy na światowych rynkach wyraźnie wzrosły. Globalny benchmark Brent podskoczył o około 13 procent.

Cena baryłki chwilowo osiągnęła poziom 82 dolarów, co jest najwyższym wynikiem od stycznia 2025 roku. W poniedziałkowy poranek spadła jednak do około 79 dolarów.

Ali Vaez, dyrektor projektu Iran w organizacji International Crisis Group, ostrzegł, że ewentualne zamknięcie Cieśniny Ormuz mogłoby mieć ogromne konsekwencje dla globalnej gospodarki.

Jak powiedział: „Zamknięcie Cieśniny Ormuz oznaczałoby natychmiastowe zakłócenie około jednej piątej światowego handlu ropą. Ceny nie tylko by wzrosły – mogłyby gwałtownie wystrzelić w górę już z samego strachu przed niedoborami”.

Ekspert dodał, że taki szok mógłby szybko przełożyć się na inflację i pogorszenie sytuacji gospodarczej wielu krajów.

W międzyczasie kierowcy w niektórych częściach kraju zaczęli zauważać pierwsze podwyżki cen na stacjach paliw.


Na przykład na jednej ze stacji sieci Asda w Birmingham cena oleju napędowego wzrosła w ciągu jednego dnia o prawie 3 pensy za litr.

Choć zmiana jest niewielka, dla wielu kierowców stała się kolejnym sygnałem, że sytuacja na rynku paliw może szybko się zmieniać.

Czy w Wielkiej Brytanii może zabraknąć paliwa?

Organizacja motoryzacyjna AA apeluje do kierowców, aby nie kupowali paliwa na zapas i nie wywoływali niepotrzebnej paniki.

Według ekspertów obecnie nie ma żadnych sygnałów wskazujących na problemy z dostawami paliwa w Wielkiej Brytanii. Kolejki pojawiają się głównie dlatego, że część kierowców obawia się nagłego wzrostu cen.

Podobne sceny jak w Londynie odnotowano także w innych częściach kraju. W rejonie Trafford Centre w Greater Manchester widziano dziesiątki samochodów czekających przy dystrybutorach, a w dzielnicy Kirkdale w Liverpoolu kolejki wychodziły poza teren stacji i blokowały okoliczne drogi.

Eksperci uspokajają kierowców

Simon Williams, szef działu polityki w organizacji RAC, podkreślił, że choć konflikt na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na ceny paliw, jego skutki w Wielkiej Brytanii nie są jeszcze przesądzone.

„Konflikt w regionie ma potencjał, by podnieść ceny paliwa przy dystrybutorach w Wielkiej Brytanii, ale nie jest to pewne. Cena ropy musiałaby znacząco wzrosnąć i utrzymać się na wysokim poziomie przez dłuższy czas” – wyjaśnił.

Dodał, że dopiero gdyby cena ropy osiągnęła poziom około 100 dolarów za baryłkę, ceny benzyny w Wielkiej Brytanii mogłyby zbliżyć się do poziomu około 150 pensów za litr.

Rząd monitoruje sytuację

Rzecznik brytyjskiego premiera poinformował, że rząd uważnie obserwuje rozwój sytuacji.

Jak podkreślono, Wielka Brytania korzysta z „silnego i zróżnicowanego systemu bezpieczeństwa dostaw energii”, a minister energii Ed Miliband rozmawiał w weekend z dyrektorem wykonawczym Międzynarodowej Agencji Energetycznej, doktorem Fatihem Birolem.

Zobacz też:


Rzecznik rządu dodał: „Obecnie nie ma żadnych zgłoszonych zakłóceń w dostawach paliwa do Wielkiej Brytanii. Departament Bezpieczeństwa Energetycznego i Neutralności Klimatycznej będzie nadal monitorował zapasy paliw i sprzedaż w kraju”.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj następny artykuł:
Wydatki na benefity w Wielkiej Brytanii sięgną £333 mld. Miliony osób na Universal Credit dostaną około £466 więcej rocznie