Zaloguj się Załóż konto

To miasto w czołówce bezrobocia w Wielkiej Brytanii. Nawet 2 na 5 osób na zasiłkach

To miasto w czołówce bezrobocia w Wielkiej Brytanii. Nawet 2 na 5 osób na zasiłkach

Nowe dane pokazują ogromne różnice między regionami – w niektórych miejscach ponad 38% mieszkańców pobiera zasiłki.

W najnowszych danych dotyczących rynku pracy w Wielkiej Brytanii widać wyraźny podział między regionami, które radzą sobie dobrze, a tymi, gdzie sytuacja jest znacznie trudniejsza.

W niektórych częściach kraju udział osób korzystających ze świadczeń osiąga poziomy, które jeszcze kilka lat temu były rzadkością.

Analiza oparta na danych brytyjskiego Departamentu Pracy i Emerytur (DWP) – czyli instytucji odpowiedzialnej za system świadczeń – pokazuje, gdzie problem jest największy.

Uwzględniono osoby w wieku produkcyjnym, które pobierają Universal Credit bez obowiązku pracy lub zasiłek dla bezrobotnych.

Walijskie regiony z najwyższym poziomem bezrobocia

Na pierwszym miejscu znalazło się Blaenau Gwent w Walii, gdzie aż 38% mieszkańców w wieku produkcyjnym korzysta ze wsparcia państwa.

Oznacza to, że niemal dwie na pięć osób w wieku od 18 do 65 lat pobiera świadczenia.


Z danych wynika, że spośród 41 235 mieszkańców w tym wieku aż 15 772 osoby otrzymują pomoc finansową. W tej grupie znajduje się 6 773 osób pobierających Universal Credit bez obowiązku poszukiwania pracy.

Tuż za Blaenau Gwent uplasowało się nadmorskie Blackpool, które od lat zmaga się z problemami społecznymi i gospodarczymi.

Blackpool w ścisłej czołówce – ponad 36% mieszkańców na świadczeniach

W Blackpool wskaźnik osób pobierających zasiłki wynosi 36,4%. To jeden z najwyższych wyników w całej Wielkiej Brytanii.

Dane pokazują, że:

  • 31 728 osób pobiera świadczenia,
  • 14 891 otrzymuje Universal Credit bez obowiązku pracy,
  • 130 osób korzysta z zasiłku dla bezrobotnych.
Łączna liczba mieszkańców w wieku produkcyjnym wynosi tam 87 137, co pokazuje skalę zjawiska. Trzecie miejsce zajmuje Merthyr Tydfil z wynikiem 36,2%, gdzie 12 873 osoby otrzymują wsparcie.

Najlepiej radzące sobie regiony mają kilkukrotnie niższe wskaźniki

Na drugim końcu zestawienia znajdują się zamożniejsze regiony południowej Anglii oraz przedmieścia w Szkocji. Tam udział osób korzystających ze świadczeń jest kilkukrotnie niższy.

Najniższe wskaźniki odnotowano w:

  • East Renfrewshire – 6,1%,
  • East Dunbartonshire – 6,2%,
  • Wokingham (Anglia) – 7,3%.
Jeszcze niższy wynik osiągnęło City of London – zaledwie 3,3%. Równie dobre rezultaty notują typowe miejscowości dojazdowe, takie jak Hart w hrabstwie Hampshire czy Windsor and Maidenhead, gdzie poziom świadczeń nie przekracza 9%.

Rosnące wydatki na świadczenia i prognozy na kolejne lata

Wzrost liczby osób korzystających ze wsparcia idzie w parze z rosnącymi wydatkami państwa. Z dokumentów opublikowanych przy okazji Spring Statement wynika, że w 2026 roku wydatki na system świadczeń osiągną poziom 333 miliardów funtów.

Według Office for Budget Responsibility (OBR) – brytyjskiego urzędu ds. odpowiedzialności budżetowej – kwota ta będzie rosnąć o około 15 miliardów funtów rocznie. Do roku 2030/31 ma osiągnąć 407 miliardów funtów.

Eksperci wskazują, że głównym powodem wzrostu są wydatki na emerytów oraz osoby z długotrwałymi problemami zdrowotnymi. Szacuje się, że dodatkowe koszty zwiększą się o 0,4% PKB w ciągu najbliższych pięciu lat.

Zmiany w świadczeniach i rosnąca liczba osób poza rynkiem pracy

Od kwietnia 2026 roku świadczenia Universal Credit wzrosły o 6,7%, co oznacza około 466 funtów rocznie więcej dla przeciętnej pary. Inne świadczenia, w tym PIP (Personal Independence Payment), zwiększyły się o 3,8%.

Jednocześnie rośnie liczba osób określanych jako „NEET”, czyli takich, które nie pracują, nie uczą się i nie są w trakcie szkolenia. Obecnie jest ich 957 000, czyli o 36 000 więcej niż wcześniej.

Polityczna debata wokół systemu świadczeń

Rosnące koszty i liczba beneficjentów wywołują coraz większe napięcia polityczne.

Cień kanclerza Mel Stride stwierdził: „Rachunek za świadczenia wymyka się spod kontroli. Wydatki na zdrowie i niepełnosprawność zmierzają do 100 miliardów funtów do 2030 roku”.

Zobacz też:


Z kolei Lee Anderson z Reform UK powiedział: „Oczywiście powinniśmy pomagać tym, którzy naprawdę tego potrzebują, ale podatnicy nie są naiwni. Gdy liczby tak rosną, system jest ewidentnie nadużywany”.

Rząd odpiera te zarzuty. Rzecznik DWP podkreślił: „Za każdą z tych liczb stoi człowiek, który zasługuje na realną szansę w życiu. Zmieniamy system, aby wspierać ludzi w powrocie do pracy, m.in. poprzez program Connect to Work i inwestycję 3,5 miliarda funtów”.

Jednocześnie zapowiedziano dalsze działania mające ograniczyć „finansowe zachęty do pozostawania poza rynkiem pracy” oraz zwiększyć wsparcie dla osób chorych i niepełnosprawnych.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj następny artykuł:
Pracownicy w Wielkiej Brytanii mają tylko dni na odzyskanie 140 GBP. Setki tysięcy osób mogą stracić pieniądze