Zaloguj się Załóż konto

Ceny diesla w Wielkiej Brytanii znów rosną. Kierowcy płacą nawet 147p za litr

Ceny diesla w Wielkiej Brytanii znów rosną. Kierowcy płacą nawet 147p za litr

W Wielkiej Brytanii kierowcy płacą już więcej za paliwo, a eksperci ostrzegają, że to może nie być koniec podwyżek.

Jeszcze niedawno sytuacja na stacjach paliw w Wielkiej Brytanii wydawała się względnie stabilna.

Teraz jednak kierowcy znów zaczynają odczuwać wyraźne zmiany przy dystrybutorach.

Wzrost cen nie jest przypadkowy i ma związek z wydarzeniami poza Europą, które coraz mocniej wpływają na codzienne wydatki gospodarstw domowych.

Najmocniej widać to w przypadku diesla, choć drożeje także benzyna - podaje The Sun.

Według RAC, jednej z najważniejszych organizacji motoryzacyjnych w Wielkiej Brytanii, średnia cena litra diesla na brytyjskich stacjach wzrosła od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie do 147 pensów. To o 5 pensów więcej niż jeszcze tydzień wcześniej.

W przypadku benzyny średnia cena zwiększyła się o 3 pensy i wynosi obecnie 136 pensów za litr.

Dla kierowców oznacza to kolejny wzrost codziennych kosztów. Tankowanie rodzinnego auta z bakiem o pojemności 55 litrów stało się droższe o £1,65 w przypadku benzyny i o blisko £3 w przypadku samochodów z silnikiem diesla.

Choć na tle rekordów sprzed kilku lat te kwoty mogą wydawać się niższe, tempo zmian znów zaczyna budzić niepokój.


Ruch tankowców i ceny hurtowe zaczęły wpływać na brytyjskie stacje

RAC wyjaśnia, że za wzrostami stoją zakłócenia w ruchu tankowców na Bliskim Wschodzie. To właśnie one przełożyły się na podwyżki hurtowych cen paliw, które z opóźnieniem trafiają potem na stacje benzynowe w Wielkiej Brytanii.

Organizacja zwróciła uwagę, że choć wzrost był szybki, sytuacja nadal pozostaje daleka od tej z 2022 roku.

Wtedy średnia cena benzyny osiągnęła 191,5 pensa za litr, a diesla 199 pensów. To właśnie do tamtego okresu obecne ruchy cen są dziś najczęściej porównywane.

Simon Williams, szef działu polityki w RAC, podkreślił, że zmiany cen hurtowych zwykle nie pojawiają się natychmiast przy dystrybutorach. Jak wyjaśnił, „choć hurtowe koszty dla sprzedawców kupujących nowe zapasy wzrosły, zwykle potrzeba dwóch tygodni, by zmiany cen dotarły na stacje paliw”.


Eksperci ostrzegają, że to może być dopiero początek

Simon Williams zaznaczył również, że cena ropy Brent wzrosła w czwartek do 85 dolarów za baryłkę, czyli około £64. Jak przypomniał, takiego poziomu nie notowano od lipca 2024 roku. Sam ten fakt pokazuje, że rynek paliw znów znalazł się pod presją.

Przedstawiciel RAC nie ukrywał, że dalszy rozwój sytuacji może oznaczać kolejne podwyżki. Powiedział wprost: „Jeśli cena baryłki utrzyma się na tym poziomie albo wzrośnie, dalsze podwyżki na stacjach będą nieuniknione”. To sygnał szczególnie ważny dla osób, które dużo jeżdżą do pracy lub korzystają z auta każdego dnia.

Jednocześnie RAC stara się tonować nastroje, przypominając, że obecne stawki są nadal wyraźnie niższe niż rekordowe poziomy z 2022 roku. Williams dodał: „Choć tempo wzrostu było szybkie, na szczęście nadal jesteśmy daleko od rekordowych cen z 2022 roku, kiedy średnia cena benzyny osiągnęła 191,5 pensa, a diesla 199 pensów”.

Granica £75 za baryłkę może mieć znaczenie dla cen benzyny

Na możliwy dalszy wpływ cen ropy na koszty paliwa zwrócił uwagę także think tank ECIU, czyli Energy and Climate Intelligence Unit.

Analiza tej organizacji dotycząca historycznego związku między cenami ropy a paliw pokazała, że gdy ropa kosztuje 100 dolarów za baryłkę, czyli około £75, cena benzyny może dojść do poziomu 150 pensów za litr.

To ważny punkt odniesienia, bo pokazuje, jak silnie globalny rynek energii wpływa na wydatki kierowców w Wielkiej Brytanii. Nawet jeśli obecnie benzyna kosztuje średnio 136 pensów za litr, dalsze napięcia na rynku mogą szybko zmienić tę sytuację. W praktyce oznacza to, że kierowcy muszą liczyć się z możliwością kolejnych korekt cen w górę.

Zobacz też:


Warto też zauważyć, że tym razem wzrosty nie wynikają z lokalnych decyzji podatkowych czy zmian krajowych opłat, ale z międzynarodowych napięć i utrudnień w transporcie surowców. To sprawia, że wpływ na sytuację przy brytyjskich dystrybutorach jest ograniczony, a rynek pozostaje bardzo wrażliwy na wydarzenia poza granicami kraju.

AA uspokaja kierowców i apeluje o zachowanie spokoju

Nieco bardziej uspokajający ton przyjęła wcześniej organizacja AA. W tym tygodniu przekazała, że „nie ma potrzeby, by kierowcy zmieniali swoją rutynę tankowania”. To oznacza, że według tej organizacji nie ma obecnie podstaw do panicznych reakcji ani masowego tankowania na zapas.

Taki apel ma duże znaczenie, bo gwałtowne zachowania kierowców potrafią dodatkowo podbijać napięcie i wpływać na lokalną dostępność paliwa. Na razie jednak przekaz ze strony organizacji motoryzacyjnych jest jasny: ceny rosną, sytuacja jest napięta, ale nie ma jeszcze powodów do paniki.

Dla wielu rodzin najważniejsze będzie teraz to, czy obecne wzrosty zatrzymają się na kilku pensach, czy staną się początkiem dłuższego trendu. Wszystko zależy od tego, co wydarzy się na rynku ropy i czy zakłócenia w transporcie paliw z Bliskiego Wschodu będą się utrzymywać w kolejnych dniach.

-
 
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera i YouTube. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Czytaj poprzedni artykuł:
Wielka Brytania odchodzi od gotówki. Co siódmy sklep przeszedł na płatności bezgotówkowe w ciągu roku
 Czytaj następny artykuł:
W Wielkiej Brytanii rośnie niepokój o ceny żywności. Chleb, makaron i ziemniaki mogą zdrożeć